Uczucia i emocjePolski
Wieża z klocków
— Znowu się przewróciła! — krzyknęła Ola i tupnęła nogą.
Ola budowała wieżę na podwórku. Chciała, żeby była wysoka jak krzesło. Na samym czubku miał stanąć jej mały drewniany kotek. Został już tylko jeden klocek. Ola włożyła go bardzo ostrożnie, ale wieża zachwiała się i bum! Klocki potoczyły się na wszystkie strony.
W brzuchu Oli urosła wielka złość. Była gorąca jak czajnik.
Ola tupała, ale złość nie zmalała. Zacisnęła pięści, ale złość nie zmalała. Wielka złość rosła i rosła.
Ola pobiegła na koniec ogrodu, do starej studni. Echo w tej studni zawsze odpowiadało z chwilą spóźnienia. Wszyscy o tym wiedzieli i nikt się nie dziwił.
Na brzegu studni siedziała zielona żaba. Przychodziła tu co wieczór, bo lubiła łapać muszki.
Ola pochyliła się nad ciemną dziurą i krzyknęła:
— Nie lubię wież!
Cisza. Raz, dwa. Potem ze studni odpowiedziało:
— …lubię wież!
— Wcale nie lubię! — krzyknęła Ola jeszcze głośniej.
Cisza. Raz, dwa. I znów:
— …wcale nie lubię!
— Kum — powiedziała żaba, bo akurat złapała muszkę.
— …kum — odpowiedziała studnia, kiedy żaba już dawno skończyła jeść.
Ola zamrugała. Krzyczała, a złość i tak siedziała w brzuchu. Więc spróbowała czegoś innego. Nabrała dużo powietrza, tak dużo, że policzki zrobiły się okrągłe. Potem wypuściła je powoli:
— Uuuf.
Cisza. Raz, dwa. Ze studni wyszło ciche, długie:
— …uuuf.
Czajnik w brzuchu Oli przestał gwizdać. Zrobiło się w nim ciepło i cicho, jak pod kocem.
Ola wróciła na podwórko. Podniosła pierwszy klocek, potem drugi, potem trzeci. Wieża rosła, aż został ostatni klocek. Ola wstrzymała oddech i położyła go na wierzchu. Na samym czubku postawiła kotka.
Wieża stała. Ola spojrzała na nią i powiedziała bardzo cichutko:
— Uuuf.
A z końca ogrodu, spóźnione, dobiegło:
— …kum.