Przejdź do treści

Uczucia i emocjePolski

Piosenka zatrzymana we mgle

– Babcia wróci dopiero jutro – powiedział tata. Ola od razu wspięła się po drabince na swoją platformę na drzewie.

Platforma wisiała między trzema mocnymi gałęziami. Co wieczór Ola siedziała tam z babcią i razem śpiewały piosenkę o kotku, który gubi skarpetki. Dziś babci nie było. Ola chciała tylko jednego: żeby babcia usłyszała tę piosenkę przed snem.

Wieczorem w dolinie zawsze leżała gęsta mgła. Wszyscy wiedzieli, że mgła zatrzymuje to, co się w niej zostawi, aż do rana.

– Babciu! – zawołała Ola.

Mgła milczała. Babcia była za daleko. Ola zawołała głośniej. Nic.

Na gałęzi przysiadła sowa. Miała swoje sprawy, bo czekała na myszy. – Hu-hu – powiedziała i odwróciła głowę.

– Ty też nie wiesz, co robić – westchnęła Ola.

Spróbowała czegoś innego. Wyrzuciła w mgłę swoją skarpetkę. Spadła bez dźwięku i zniknęła.

– To nie to – szepnęła Ola. Teraz miała jedną skarpetkę, a tęsknota nadal siedziała jej w brzuchu.

Wtedy zobaczyła, że mgła przy platformie lekko się porusza, jakby czekała. Mgła zatrzyma to do rana, pomyślała Ola. Skarpetkę zatrzyma, to może zatrzyma i piosenkę.

Wzięła głęboki oddech i zaśpiewała cichutko o kotku. Kiedy doszła do skarpetek, sowa krzyknęła: – Hu-hu-HU! – akurat w złym miejscu, w samym środku słowa. Ola parsknęła śmiechem.

– Dobrze, możesz zostać w piosence – powiedziała.

Zaśpiewała całą jeszcze raz, razem z sową, która wołała zawsze za wcześnie. Mgła brała każde słowo i miękko je zatrzymywała.

– Rano ją usłyszysz, babciu – powiedziała Ola. – Mgła zatrzyma to do rana.

Położyła się na deskach, owinięta kocem. Mgła pachniała mokrą korą. W dole piosenka kołysała się cicha jak pierze, a sowa mruknęła jeszcze raz swoje „hu”, tym razem bardzo cicho i we właściwym miejscu.