Pory roku i pogodaPolski
Nasionko w ogrodzie
Ola biegła ścieżką i patrzyła pod nogi. Przed nią podskakiwało nasionko, malutkie jak okruszek.
– Stój! – zawołała.
Nasionko nie stanęło. Toczyło się i toczyło.
Rano dała je Oli babcia. „Posadź je przy strachu na wróble” – powiedziała. Strach nosił na głowie czajnik zamiast kapelusza. Ola bardzo chciała włożyć nasionko do ziemi, żeby miało swój domek.
Mgła była biała jak mleko. Na płocie kogut piał godzinę od końca: – Piąta, czwarta, trzecia! – Nikt się nie dziwił. We mgle kogut zawsze tak piał.
Ola chwyciła nasionko. Wyskoczyło jej spomiędzy palców i wpadło w trawę. Znalazła je i przykryła czapką. Nasionko wyturlało się spod brzegu.
– Toczy się, toczy się nasionko! – westchnęła Ola.
Przyfrunął wróbel. Szukał okruszków na śniadanie i skakał obok, zerkając na ziemię.
– Tylko go nie zjedz – szepnęła Ola.
– Ćwir! – odpowiedział wróbel i poszedł szukać dalej.
Ola usiadła na ścieżce. Była zmęczona. Patrzyła, jak nasionko toczy się, toczy… i skręca. Zawsze w tę samą stronę. Tam, gdzie stała konewka i gdzie ścieżka robiła małe zagłębienie.
– Aha! – powiedziała Ola. – Ono lubi zjeżdżać w dół.
Nie goniła go więcej. Ukucnęła przy zagłębieniu i czekała z otwartą dłonią.
Nasionko potoczyło się, potoczyło i – plum! – wpadło prosto w jej rękę.
Ola szybko zrobiła palcem dołek przy strachu na wróble. Włożyła nasionko i przykryła je ziemią. Poklepała ją delikatnie.
Kogut zapiał: – Druga, pierwsza, zero!
Z czajnika na głowie strachu spadła kropla. Plip. Wsiąkła w ziemię dokładnie tam, gdzie spało nasionko.