Pory roku i pogodaPolski
Ola i czerwony liść
Ola miała jeden kalosz żółty, a drugi zielony, i nikt we wsi nie miał takich jak ona.
Pewnego ranka mama dała jej koszyk.
– Przynieś mi kolory jesieni – powiedziała. – Postawimy je na stole.
Ola bardzo chciała, żeby w koszyku było wszystko: żółty, pomarańczowy, brązowy i czerwony.
Żółty liść znalazła pod brzozą. Pomarańczowy leżał pod gruszą. Brązowy wisiał na dębie, tuż nad jej głową. A czerwonego nie było nigdzie.
Ola zajrzała pod płot. Zajrzała pod ławkę. Potrząsnęła krzakiem, ale spadły na nią tylko zimne krople.
– Brr! – powiedziała Ola.
Przez podwórko szedł jeż. Na kolcach miał pełno suchych liści.
– Czego szukasz? – spytał.
– Czerwonego liścia.
– Ja szukam suchych liści na posłanie – powiedział jeż. – Czerwonych nie widziałem. Ale ja patrzę tylko pod nogi.
I poszedł dalej, szeleszcząc jak chodzący stos.
Ola westchnęła i stanęła w wielkiej kałuży. Tupnęła.
Bum!
Kałuża zadudniła jak bęben i podrzuciła Olę do góry. Wszyscy we wsi wiedzieli, że kałuże tak robią. Ola poleciała wysoko, wyżej niż płot, i zobaczyła coś daleko, na końcu drogi.
Drzewo. Całe czerwone.
– Jest! – krzyknęła i wylądowała z pluskiem.
Ale zaraz znowu tupnęła.
Bum! Bum! Bum!
Za każdym razem Ola leciała trochę dalej i widziała drzewo trochę lepiej. Potem pobiegła drogą, a koszyk kołysał się na jej ręce.
Pod czerwonym drzewem leżało mnóstwo liści, jasnych jak maliny. Ola wybrała jeden, największy, i włożyła go do koszyka, obok żółtego, pomarańczowego i brązowego.
Za jej plecami kałuża jeszcze raz cichutko powiedziała: bum.
Potem ucichła, a wiatr poruszył czerwone liście nad głową Oli.