Zawody w społecznościPolski
Strażak Olek i kotek na jabłoni
Strażak Olek miał w ogródku przy remizie wiatrowskaz w kształcie koguta. Kogut nie pokazywał wiatru. Pokazywał to, co zginęło w ogrodzie. Nikt się temu nie dziwił, bo tak już było od zawsze.
Tego ranka Olek wypolerował czerwony wóz i zwinął wąż. Dziś miał po raz pierwszy wejść na wysoką drabinę. Bardzo tego chciał.
Nagle zadzwonił dzwonek. Pani Hela z sąsiedniej ulicy prosiła o pomoc. Jej mały kotek Bursztyn siedział na jabłoni i nie umiał zejść.
Olek ustawił drabinę pod drzewem. Drabina zakołysała się jak trawa na wietrze.
– Raz, dwa, trzy, drabina stoi – powiedział Olek i wszedł na pierwszy szczebel.
Potem na drugi. Drabina skrzypnęła. Olek trzymał się mocno.
– Chodź, Bursztynku – zawołał. – Chodź do mnie.
Kotek odsunął się na gałęzi. Olek wyciągnął rękę, a kotek przeskoczył na drugą gałąź. Wciąż się kręcił i nie chciał usiedzieć w miejscu.
– Dobrze. Spróbuję inaczej – szepnął Olek.
Zawołał jeszcze raz, ale kotek tylko miauknął. Olek wsunął więc rękę do kieszeni i znalazł swój gwizdek na sznurku. Zakołysał nim jak wahadłem.
Kotek patrzył. Patrzył i patrzył. Potem łapką trach! – i gwizdek zagwizdał głośno: piiip!
Bursztyn aż podskoczył i wylądował prosto w rękach Olka.
– Mam cię – powiedział Olek. – Raz, dwa, trzy, drabina stoi.
Zszedł szczebel po szczeblu. Drabina już się nie kołysała. Stała pewnie jak pień.
Pani Hela przytuliła kotka. Bursztyn zamruczał głośno, jak mały silniczek.
Na dachu remizy kogut obrócił się powoli. Zaskrzypiał i wskazał na trawę pod jabłonią, gdzie leżała zgubiona rękawica Olka. Olek ją podniósł i roześmiał się, a kotek mruczał dalej.