Przejdź do treści

Zawody w społecznościPolski

Olek i list nad strumykiem

– Panie Olku! Czy jest list od wnuczki? – zawołała pani Hela z okna, a Olek zatrzymał rower i zadzwonił: dryń, dryń.

– Jest, pani Helu! Zaraz przyniosę!

Olek był listonoszem. Co rano jeździł od domu do domu i śpiewał pod nosem: „Listy, listy, rano w drogę!". Ten jeden list był kolorowy, z narysowanym słońcem. Olek bardzo chciał, żeby pani Hela dostała go przed śniadaniem.

Ale w nocy padał deszcz. Mostek z deski zniknął, a w strumyku płynęła szeroka, brązowa woda. Po drugiej stronie stał dom pani Heli.

Olek odszedł kawałek i rozbiegł się. Hop! Zatrzymał się na samym brzegu. Przepaść była za szeroka na jeden krok. Nawet na dwa.

Spróbował inaczej. Wziął patyk, ale był za krótki. Zrobił z listu papierowy samolocik i rzucił. Ffiu! Samolocik zatoczył kółko i wylądował w błocie. Olek szybko go wyłowił.

– Hm – powiedział Olek.

Obok przeszła kaczka z pięcioma kaczątkami. Szły do stawu, bo kaczki miały swoje sprawy. Przepłynęły strumyk jedna za drugą i nawet na Olka nie spojrzały.

Olek podniósł głowę. Od starej gruszki, przy której stał, do okna pani Heli biegł sznur na pranie. Wisiały na nim dwie skarpetki i klamerki.

– Aha! – szepnął Olek.

Przypiął list klamerką do sznura. Potem pociągnął trzy razy. Dzyń, dzyń, dzyń! – zabrzęczała blaszka zawieszona na końcu sznura.

Sznur zaskrzypiał. List ruszył nad wodą, malutki i sam. Pani Hela wychyliła się z okna i złapała go.

– Słoneczko! – zawołała. – Od mojej wnuczki!

Potem mocno szarpnęła sznur z powrotem. Olek zobaczył, że wraca do niego jedna skarpetka, a w niej ciepła bułka.

Olek usiadł pod gruszką i ugryzł kawałek. Woda w strumyku szumiała cicho, a bułka jeszcze pachniała piekarnią.