Ciało i zmysłyPolski
Lisek na dachu i szczoteczka
– Tato, gdzie jest moja szczoteczka? – zawołała Ola z łazienki.
Ola mieszkała z tatą w małym domku w lesie. Wieczorem chciała tylko jednego: umyć zęby pastą o smaku truskawki i położyć się spać. Kubek stał na półce. Pasta leżała obok. Szczoteczki nie było.
Ola zajrzała pod umywalkę. Zajrzała do torby i pod poduszkę. Nic.
– Szukaj dalej – powiedział tata znad zlewu. – Ja muszę umyć wszystkie kubki.
Ola usiadła na ganku, na huśtawce. Skrzyp, skrzyp, skrzypiała huśtawka. Ola wcale nie chciała się huśtać. Chciała umyć zęby.
Wtedy wiatr zawiał i na dachu coś zazgrzytało. Stał tam blaszany lisek. Każdy w ogrodzie wiedział, że lisek pokazuje nosem to, co się zgubiło. Ola przypomniała sobie o tym dopiero teraz.
Lisek patrzył na beczkę z deszczówką. Ola pobiegła, zajrzała i zobaczyła żabę.
– Kum – powiedziała żaba.
– Ciebie nie szukam – odpowiedziała Ola.
Wróciła na ganek. Lisek znów się obrócił. Ola zmarszczyła brwi. Lisek kręcił się, bo wiatr go popychał. Trzeba było poczekać, aż wiatr ucichnie.
Ola stała cichutko, z rękami przy brzuchu. Skrzyp, skrzyp, skrzypiała huśtawka, aż w końcu przestała. Lisek zamarł. Jego nos wskazywał piaskownicę.
Ola pobiegła tam. Na środku stała babka z piasku, a w niej tkwiła szczoteczka, jak świeczka na torcie.
– Upiekłam tort! – przypomniała sobie Ola i parsknęła śmiechem.
Wyciągnęła szczoteczkę. Była cała w piasku. Ola umyła ją pod kranem, aż zrobiło się plusk, plusk, i znowu była różowa.
Potem szorowała zęby. Góra, dół, góra, dół. Pasta pachniała truskawkami.
W łóżku Ola słyszała, jak tata odkłada ostatni kubek. Za oknem wiatr zawiał leciutko. Skrzyp, skrzyp, odezwała się huśtawka, coraz ciszej, i Ola poczuła na zębach chłodną, truskawkową gładkość.