Przejdź do treści

Rodzina i domPolski

Miś na wysokiej szafce

– Babciu, Miś siedzi na szafce! – zawołała Zosia.

Babcia stała przy stole i wyrabiała ciasto. Mąka leżała jej na rękach i na nosie.

– Jak się tam dostał? – zapytała.

Zosia nie powiedziała, że sama go tam posadziła, żeby oglądał kuchnię. Teraz bardzo chciała go z powrotem. Chciała, żeby Miś siedział przy niej, kiedy babcia upiecze bułeczki.

Zosia przyniosła stołek. Weszła na palce, ale sięgnęła tylko do brzegu szafki. Jej ślady na podłodze świeciły blado, jak małe latarki. Zawsze tak było: świeciły godzinę i gasły.

Zosia wzięła drewnianą łyżkę i trąciła Misia.

Miś przesunął się dalej.

– Nie, nie, nie – szepnęła Zosia.

Chciała zawołać babcię, ale babcia włączyła mikser. BRRRRR! Hałas był tak duży, że Zosia schowała głowę w ramiona. Nikt by jej teraz nie usłyszał.

Zosia stała i patrzyła na szafkę. Wtedy zobaczyła coś nowego. Miś siedział na ścierce. Jeden koniec ścierki zwisał w dół, prawie do jej ręki.

– Trochę bliżej, Misiu – powiedziała cicho.

Zosia złapała róg ścierki. Pociągnęła bardzo wolno. Miś pojechał do brzegu. Pociągnęła jeszcze raz.

Miś zsunął się z szafki, zatoczył kółko w powietrzu i wpadł prosto do miski z mąką. Puf! Biały obłok wzbił się aż do sufitu.

Mikser ucichł.

– O! – powiedziała babcia. – Mamy śnieżnego misia.

Zosia wyjęła Misia z miski. Był cały biały, nawet uszy. Otrzepała mu łapki, a babcia posadziła ich oboje przy stole.

Za Zosią na podłodze świeciły jej małe ślady, od stołka aż do krzesła. Pachniało ciepłym ciastem, a Miś siedział obok, trochę biały, i wcale nie spadał.