Rodzina i domPolski
Pompon dla Hani
Mama powiedziała cicho: – Antku, Hania znowu płacze. – A Antek od razu pobiegł po swój kolorowy ksylofon.
Hania była jego nową siostrzyczką. Miała maleńkie piąstki i bardzo głośny płacz. Antek chciał, żeby przestała płakać. Chciał, żeby się do niego uśmiechnęła.
Usiadł przy łóżeczku i sięgnął po pałeczki. Została tylko jedna! Druga gdzieś się zgubiła.
– Cii, cii, siostrzyczko – szepnął Antek i stuknął jedną pałeczką. Dzyń!
Hania płakała dalej.
Antek przyniósł z kuchni drewnianą łyżkę. Stuknął nią w ksylofon. Bam! Hania skrzywiła buzię i zapłakała jeszcze głośniej.
– Za głośno – powiedział Antek. – Cii, cii, siostrzyczko.
Wziął ołówek. Stuknął nim w klawisz. Tik. Hania nawet nie zauważyła.
– Za cicho – westchnął Antek.
Zamyślił się. Rozejrzał się po pokoju. Na krześle leżała jego zimowa czapka z wielkim pomponem. Pompon był miękki jak kotek.
Antek pociągnął go ostrożnie. Nitka puściła. Przywiązał pompon gumką do ołówka i stuknął w ksylofon.
Puf, puf, puf.
Dźwięk był okrągły i miękki. Hania przestała płakać. Wpatrywała się w Antka wielkimi mokrymi oczami.
Antek stuknął jeszcze raz, trochę za mocno. Pompon odpadł z ołówka, podskoczył i wylądował Hani na brzuszku.
Hania złapała go w piąstkę. I zachichotała!
– Cii, cii, siostrzyczko – powiedział Antek, tym razem z uśmiechem.
Stukał dalej, bardzo powoli. Puf, puf, puf. Hania ściskała pompon w piąstce i machała nóżkami. A ksylofon pobrzmiewał cichutko, jak kołysanka, aż w pokoju zrobiło się całkiem spokojnie.