Przejdź do treści

Przyjaźń i dobroćPolski

Wydra w łódce

Ola zobaczyła w swojej łódce małe, mokre, brązowe zawiniątko. Zawiniątko kichnęło.

– Apsik!

To była mała wydra. Siedziała pod ławeczką i trzęsła wąsami.

Ola płynęła tego dnia sama. Woda była gładka jak szyba, a z nieba sypał śnieg. Kiedy płatek spadał na nos, dzwonił cichutko: dzyń! Ola bardzo chciała, żeby ktoś zadzwonił razem z nią. Ale musiała wrócić, zanim zadzwoni dzwon na przystani.

– Cześć – powiedziała Ola. – Jestem Ola. Zostaniesz moją przyjaciółką?

Wydra schowała nos w łapki.

Ola wyjęła z kieszeni kawałek bułki. Wydra pokręciła głową. Ola zaśpiewała swoją najlepszą piosenkę. Wydra zasłoniła uszy.

Ola zamilkła. I wtedy usłyszała: dzyń… dzyń… Wydra patrzyła w górę. Jej wąsy drżały. Chciała złapać płatek na nos! Stanęła na tylnych łapkach, łódka się zakołysała, a wydra poleciała przez burtę.

– Plum!

Po chwili wynurzyła się, mokra jak szczotka, i kichnęła. Ola chlapnęła śmiechem. Wydra wspięła się z powrotem i spojrzała na nią zła.

– Przepraszam – powiedziała Ola. – Nie śmieję się z ciebie.

Płatki wciąż spadały, ale wydra za każdym razem ruszała się i nie trafiała. Ola pomyślała. Potem położyła się na plecach na dnie łódki i podniosła nos do nieba.

– Spróbuj tak. Nie ruszaj się wcale.

Wydra położyła się obok. Nos do góry. Łapki na brzuchu. Cisza.

Dzyń! Płatek spadł Oli na nos.

Dzyń! Drugi spadł wydrze.

– Pi-pi! – zapiszczała wydra i pisnęła ze szczęścia.

Z brzegu doleciał dzwon przystani: bom, bom. Ola usiadła i chwyciła wiosła. Wydra wskoczyła jej na kolana i zwinęła się w ciepłą kulkę. Łódka sunęła po szklistej wodzie, a na dwóch noskach, dużym i małym, wciąż dzwoniły płatki: dzyń, dzyń.