Pierwsze razyPolski
Ząb Oli i Wróżka Zębuszka
– Ząb ci wypadł? To pilnuj go dobrze, bo wieczorem przyleci Wróżka Zębuszka – powiedziała babcia. Ola zacisnęła ząb w piąstce i wybiegła na podwórko.
Słońce dopiero wstało, a na podwórku wszyscy już byli na nogach. Kogut piał, krowa muczała, a kury biegały w kółko. Ola bardzo chciała oddać ząb Zębuszce. Wróżka zawsze zostawiała za ząb błyszczącą monetę.
Ola schowała ząb do kieszonki fartuszka. Był mały jak ziarenko ryżu.
– Tylko spokojnie, ząbku – szepnęła.
Poszła sypać ziarno kurom. Potem sięgnęła do kieszonki. Pusto! W fartuszku była mała dziura.
Ola szukała w słomie. Nic. Kura Łatka dziobnęła coś białego. Ola krzyknęła:
– Nie ten!
Ale to była tylko skorupka jajka. Łatka spojrzała na nią i powiedziała: „Kokoko”, jakby się obraziła.
Ola przesiewała słomę palcami. Nic. Zawołała:
– Ząbku! Gdzie jesteś?
Ząb się nie odezwał, bo to przecież ząb.
Ola usiadła w słomie i westchnęła. Słońce świeciło nisko, a cienie były długie jak drabiny. Wtedy zobaczyła coś maleńkiego. Przy stercie siana leżał mały cień, jak okruszek góry. Ola poczołgała się bliżej. To był on! Jej ząb leżał na źdźble i lśnił.
– Tylko spokojnie, ząbku – powiedziała i wzięła go dwoma palcami.
Włożyła go do pudełka po zapałkach, na kawałek waty. Zawiązała pudełko sznurkiem na szyi i nosiła je przez cały dzień.
Wieczorem pudełko leżało pod poduszką. W nocy za oknem zadzwonił cichutki dzwoneczek. Do pokoju wleciało złote światełko, wielkie jak świetlik. Ola uchyliła jedno oko.
Zębuszka sięgnęła pod poduszkę. Nagle zatrzymała się i głośno kichnęła:
– Apsik!
We włosach Oli została słoma.
Pod poduszką coś cicho stuknęło o deskę. Światełko zgasło. Ola poczuła zapach siana i usnęła.